W przypadku raka jelita grubego czas ma szczególne znaczenie. Nowotwór często rozwija się stopniowo, a od powstania zmian przednowotworowych, takich jak polipy, do rozwoju raka może upłynąć kilka lat. To właśnie wtedy pojawia się szansa na wykrycie choroby na wczesnym etapie — zanim pojawią się poważne objawy i zanim leczenie stanie się bardziej złożone.
Problem w tym, że pierwsze sygnały łatwo przeoczyć albo przypisać diecie, stresowi czy „problemom z jelitami”. Krew w stolcu, zmiana rytmu wypróżnień, niedokrwistość, bóle brzucha, utrata masy ciała czy przewlekłe osłabienie nie muszą oznaczać nowotworu, ale nie powinny być ignorowane. Równie ważne pozostają badania przesiewowe, które pozwalają wykryć chorobę, zanim zacznie dawać jakiekolwiek objawy.
Jak rozpoznać sygnały, których nie należy bagatelizować? Dlaczego część pacjentów trafia do chirurga zbyt późno? I jak współczesna chirurgia — od laparoskopii po chirurgię robotową — zmieniła możliwości leczenia oraz powrotu pacjentów do normalnego życia? O tym rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Karolem Rawicz-Pruszyńskim, Lekarzem Kierującym Oddziałem Chirurgii Onkologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie.
ALMA MATER: Rak jelita grubego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów. Dlaczego mimo coraz większej wiedzy nadal tak wielu pacjentów trafia do chirurga zbyt późno?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Jednym z głównych wyzwań jest fakt, iż wczesny rak jelita grubego może przez długi czas nie dawać żadnych charakterystycznych objawów. A kiedy już się pojawiają, łatwo je sobie wytłumaczyć lub zbagatelizować - dietą, stresem czy „problemami z jelitami”. Dlatego tak ważne są badania przesiewowe, których istotą jest wykrywanie choroby, zanim zacznie dawać JAKIEKOLWIEK, nawet niespecyficzne objawy.
ALMA MATER: Jakie objawy powinny zapalić u pacjenta czerwoną lampkę i skłonić go do wizyty u lekarza?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Przede wszystkim krew w stolcu, nowa i utrzymująca się zmiana rytmu wypróżnień, niewyjaśniona niedokrwistość, bóle brzucha, utrata masy ciała czy przewlekłe osłabienie. Przykładem jest np. niedokrwistość z niedoboru żelaza - pacjent może nie zauważyć żadnej krwi, a przewlekłe, niewielkie krwawienie z guza jest pierwszym śladem choroby. Nie oznacza to oczywiście, że każdy z tych objawów jest rakiem. Niemniej, trzeba pilnie wyjaśnić ich przyczynę, a nie przyzwyczajać się do nich.
ALMA MATER: Z perspektywy chirurga – jak wygląda różnica między pacjentem, który zgłosił się wcześnie, a tym, który trafił z zaawansowaną chorobą?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: To czasami są dwa zupełnie różne scenariusze leczenia. Przy chorobie wcześnie wykrytej możemy zaplanować leczenie, przygotować pacjenta żywieniowo i fizycznie, np. wyrównać niedokrwistość, przeprowadzić operację małoinwazyjną i stosunkowo szybko przywrócić chorego do normalnego funkcjonowania. Na bardzo wczesnym etapie zaawansowania zmiany możemy nawet rozważyć leczenie endoskopowe, które z reguły wiąże się z hospitalizacją wynoszącą zaledwie 2-3 dni.
W chorobie bardziej zaawansowanej częściej musimy myśleć o leczeniu wieloetapowym, chemioterapii lub radioterapii, bardziej rozległej operacji albo nawet leczeniu przerzutów. Wczesne rozpoznanie daje nam przede wszystkim więcej możliwości z perspektywy jakości życia pacjenta. Dlatego coraz bardziej zależy nam również na tym, żeby nie traktować operacji jako izolowanego wydarzenia. Leczenie zaczyna się wcześniej - od prehabilitacji, żywienia, aktywności fizycznej, wyrównania chorób współistniejących i przygotowania psychicznego pacjenta – i trwa długo po opuszczeniu sali operacyjnej. Współczesne zalecenia ERAS właśnie w taki sposób traktują opiekę okołooperacyjną.
ALMA MATER: Kiedy pacjent z rakiem jelita grubego trafia na stół operacyjny? Czy operacja wciąż jest najważniejszym elementem leczenia?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: W przypadku zlokalizowanego raka okrężnicy operacja pozostaje podstawą leczenia radykalnego. Usuwamy fragment jelita zawierający guz wraz z odpowiednim układem naczyń i regionalnymi węzłami chłonnymi.
W raku odbytnicy sytuacja jest bardziej złożona. Część pacjentów operujemy od razu, ale u wielu najpierw stosujemy radioterapię, chemioterapię albo ich odpowiednio zaplanowane połączenie. Dopiero później przychodzi czas na zabieg. Współczesne leczenie chorych na raka jelita grubego jest pracą zespołową - chirurga, onkologa klinicznego, radioterapeuty, radiologa, patomorfologa i wielu innych specjalistów. Aktualne europejskie zalecenia szczególnie podkreślają indywidualizację leczenia pacjentów u których stwierdzono raka odbytnicy.
ALMA MATER: Jak bardzo zmieniła się chirurgia raka jelita grubego w ostatnich latach? Czy dziś pacjent może liczyć na mniej inwazyjne i bardziej precyzyjne zabiegi?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Zmieniła się diametralnie. Jeszcze nie tak dawno standardowa operacja oznaczała rozległe cięcie brzucha. Dzisiaj znaczną część pacjentów możemy operować laparoskopowo lub robotowo, wykonując operację onkologiczną przez kilka niewielkich nacięć skóry. Chirurgia małoinwazyjna jest uznaną metodą leczenia chorych na raka jelita grubego, jeżeli jest wykonywana przez odpowiednio wyszkolony zespół z zachowaniem wszystkich zasad onkologicznych. Niemniej, warto to podkreślić bardzo: mniejsze cięcie nie oznacza mniejszej operacji onkologicznej. Zakres usunięcia nowotworu i węzłów chłonnych musi być równie radykalny.
ALMA MATER: Czy chirurgia laparoskopowa i robotowa zmieniły sposób leczenia pacjentów z nowotworami jelita grubego? Co daje to choremu?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Zdecydowanie. Laparoskopia była pierwszą wielką zmianą, robotyka jest jej kolejnym etapem. Z naszych doświadczeń w chirurgii robotowej powiedziałbym, że jej największą zaletą jest precyzja preparowania w trudno dostępnych przestrzeniach, szczególnie w miednicy: mamy trójwymiarowy obraz, bardzo precyzyjne instrumenty i możliwość wykonywania ruchów trudnych do odtworzenia klasycznymi narzędziami laparoskopowymi.
Dla pacjenta najważniejsze nie jest jednak to, jaki robot stoi na sali. Kluczowe jest natomiast, czy dzięki technologii możemy przeprowadzić pełnowartościową operację onkologiczną przez mały dostęp, ograniczyć uraz operacyjny i szybciej rozpocząć mobilizację oraz powrót do sprawności. I tutaj zachowajmy zdrowy rozsądek: robot nie operuje sam i nie jest gwarancją lepszego wyniku. Liczą się doświadczenie zespołu i jakość operacji. Starsze badania nie wykazywały jednoznacznej przewagi robotyki nad laparoskopią, natomiast opublikowane w 2025 r. duże randomizowane badanie REAL dotyczące raka środkowej i dolnej części odbytnicy wykazało m.in. niższy odsetek nawrotów miejscowych po operacji robotowej. To interesujący sygnał, ale technologia musi pozostawać narzędziem w rękach dobrze wyszkolonego chirurga.
ALMA MATER: Dla wielu osób największym lękiem jest słowo „stomia”. W jakich sytuacjach jest ona konieczna i czy zawsze oznacza ciężką lub zaawansowaną chorobę?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Absolutnie nie. Stomia nie jest synonimem zaawansowanego raka. Czasem wykonujemy ją czasowo, żeby zabezpieczyć bardzo niskie zespolenie jelita i stworzyć najlepsze warunki do jego wygojenia. Wówczas po kilku miesiącach można ją zamknąć. W innych sytuacjach, na przykład gdy guz obejmuje zwieracze odbytu i nie możemy ich bezpiecznie zachować, stomia może być trwała. Może być również konieczna w operacjach wykonywanych w trybie nagłym, choćby z powodu niedrożności czy perforacji. Warto więc zmienić sposób myślenia: stomia nie jest porażką chirurga. Czasami jest elementem operacji, który właśnie zwiększa bezpieczeństwo pacjenta.
ALMA MATER: Czy stomia musi oznaczać rezygnację z normalnego życia? Jak wygląda codzienność pacjentów po takim zabiegu?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Nie. I to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które trzeba pacjentom mówić. Po okresie adaptacji osoby ze stomią pracują, podróżują, pływają, uprawiają sport, prowadzą życie rodzinne i seksualne. Współczesny sprzęt stomijny jest bardzo dyskretny.
Pierwsze tygodnie wymagają oczywiście nauki i wsparcia, dlatego tak ważna jest dobra opieka stomijna jeszcze przed operacją i po niej. Ale stomia ma być narzędziem umożliwiającym normalne życie, a nie czymś, co to życie kończy. Zalecenia dla pacjentów ze stomią jednoznacznie podkreślają możliwość powrotu do pracy i pełnej aktywności po okresie rekonwalescencji.
ALMA MATER: Czy po leczeniu raka jelita grubego można wrócić do pełnej aktywności?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: W zdecydowanej większości przypadków właśnie do tego dążymy. Celem leczenia onkologicznego nie jest tylko usunięcie guza. Celem jest oddanie pacjentowi jego życia. Dlatego jestem dużym zwolennikiem aktywności zarówno przed operacją, jak i po zakończeniu leczenia. I dziś mamy na to niezwykle mocne dane. W randomizowanym badaniu CHALLENGE opublikowanym w 2025 roku u pacjentów po operacji i chemioterapii raka okrężnicy trzyletni program regularnej aktywności fizycznej poprawił przeżycie wolne od choroby; obserwowano również poprawę przeżycia całkowitego. Aktywność fizyczna przestaje więc być tylko dodatkiem poprawiającym samopoczucie – staje się realnym elementem nowoczesnej opieki onkologicznej.
ALMA MATER: Jakie błędy pacjenci najczęściej popełniają po zakończeniu leczenia?
Prof. Karol Rawicz-Pruszyński: Pierwszy to przekonanie: „skończyłem leczenie, więc sprawa jest zamknięta”. Nie jest. Po leczeniu radykalnym potrzebna jest systematyczna kontrola onkologiczna, odpowiednie badania i regularne re-kolonoskopie
Drugi błąd to nadmierne oszczędzanie się. Pacjent po operacji i chemioterapii nie powinien spędzić kolejnych miesięcy na kanapie. Aktywność należy oczywiście odbudowywać stopniowo, ale ruch jest częścią zdrowienia, a nie jego przeciwnikiem. Mamy dziś nawet randomizowane dane wskazujące, że regularny, zaplanowany wysiłek po leczeniu raka okrężnicy może wpływać na rokowanie.
Trzeci błąd to ignorowanie nowych objawów w obawie przed diagnozą. Jeżeli pojawia się coś niepokojącego, trzeba o tym powiedzieć lekarzowi.
I czwarty – bardzo ważny – to myślenie wyłącznie o nowotworze. Pacjent jest kimś więcej niż swoją chorobą. Musimy zadbać o żywienie, mięśnie, kondycję, psychikę, powrót do pracy i relacji rodzinnych. Dobre leczenie onkologiczne nie kończy się wraz z ostatnim cyklem chemioterapii.
Podsumowując, współczesna chirurgia onkologiczna oferuje pacjentom coraz więcej możliwości, ale nadal największą przewagę daje nam czas. Im wcześniej wykryjemy raka jelita grubego, tym większa szansa na prostsze leczenie, operację małoinwazyjną i szybki powrót pacjenta do normalnego życia.
____________
1 Stan na 2023 rok w oparciu o dane z Krajowego Rejestru Nowotworów, https://onkologia.org.pl/pl