– W moim przypadku o wyborze kierunku zadecydował przypadek – mówi mgr farm. Sylwia Spaniel. – Początkowo rozważałam studiowanie informatyki, jednak ze względu na wymagany język rosyjski nie zdecydowałam się na ten kierunek, ponieważ w tym czasie uczyłam się niemieckiego i bardzo dobrze sobie z nim radziłam. Wybrałam klasę o profilu biologiczno-chemicznym, a kolejną naturalną decyzją była farmacja. Jak się później okazało, był to świetny wybór, ponieważ podobnie jak praca informatyka, również ten zawód wymaga analitycznego myślenia – dodaje.
Jak wspomina, czas spędzony na uczelni był ważnym etapem w jej życiu – okresem, który uczył nie tylko wiedzy kierunkowej, ale także samodzielności, dyscypliny i wytrwałości.
– Farmacja nie należy do łatwych kierunków – wymaga wielu godzin nauki, systematyczności i dużego zaangażowania. Mimo to lata spędzone na UMLUB wspominam jako bardzo wartościowe doświadczenie. To właśnie tam zdobyłam wiedzę i umiejętności, które stały się solidną podstawą mojej dalszej drogi zawodowej – podkreśla.
Decyzja o wyjeździe
Po studiach przyszedł czas na praktykę zawodową i pierwsze doświadczenia związane z pracą w Niemczech. Jak przyznaje absolwentka UMLUB, decyzja o wysłaniu aplikacji była spontaniczna.
– Wysłałam CV z ciekawości. Nie wiedziałam jeszcze, jakie są warunki pracy w Niemczech i czy byłaby to dla mnie szansa na spróbowanie czegoś nowego, inna możliwość od tych, które już znałam. Język niemiecki znałam już wtedy bardzo dobrze, ponieważ każde wakacje podczas studiów spędzałam w Niemczech, pracując jako kelnerka i jednocześnie doskonaląc swoje umiejętności językowe. Pozytywna odpowiedź przyszła bardzo szybko. Pamiętam, że poradziłam się wtedy bliskich i zapytałam: „Co mam robić?”. Dużym motywatorem okazał się mój tata, który bardzo mnie wspierał i zachęcał do podjęcia tego zawodowego wyzwania – przyznaje.
Początki kariery poza granicami Polski nie były jednak łatwe. Nowe preparaty, odmienne przepisy i zasady funkcjonowania apteki, a także konieczność odnalezienia się w nowym środowisku zawodowym sprawiły, że pierwsze miesiące wymagały dużej determinacji.
– Pierwsze pół roku było walką, pojawiły się łzy, ale też ogromne samozaparcie i ciągłe powtarzanie sobie: „Dam sobie radę” – wspomina.
Przełomowy moment przyszedł jednak stosunkowo szybko. Po kilku miesiącach pracy pojawiła się rutyna, a wraz z nią wróciła pewność siebie. Znajomość większości preparatów i przepisów, życzliwe koleżanki po fachu oraz klienci, którzy ją polubili, sprawiły, że poczuła, iż odnalazła swoje miejsce.
Również życie prywatne zaczęło układać się w Niemczech. Niedługo po przyjeździe poznała swojego przyszłego męża. Dwa lata później wzięli ślub, a następnie rozpoczęli wspólne prowadzenie apteki.
Dziś Bawaria jest dla niej miejscem, z którym związała swoje życie.
– Gdy byłam młodsza, śmiałam się, że chyba nie mam swojego stałego miejsca na świecie, w którym chciałabym zostać na dłużej. Okazało się jednak, że takim miejscem stała się Bawaria. Bardzo się cieszę, że tak się potoczyło moje życie, i czuję się tam naprawdę świetnie – podkreśla.
Jedna decyzja, wiele możliwości
Wyjazd do Niemiec otworzył przed mgr farm. Sylwią Spaniel nowe możliwości zawodowe. Jak sama przyznaje, część z nich byłaby znacznie trudniejsza do zrealizowania, gdyby zdecydowała się pozostać w Polsce.
– Raczej nie udałoby mi się tutaj otworzyć apteki. Dziś wraz z mężem prowadzimy trzy duże apteki w Bawarii. Dlatego uważam, że wyjazd dał mi znacznie większe możliwości rozwoju, niż mogłabym liczyć, pozostając w kraju – mówi.
Jak wspomina, szczególnie wymagającym momentem była pandemia. To właśnie wtedy w pełni uświadomiła sobie, że jej rola nie ogranicza się już wyłącznie do pracy farmaceuty, ale obejmuje również odpowiedzialność za funkcjonowanie aptek oraz cały zespół.
– W czasie pandemii pracowaliśmy bardzo długo, nawet siedem dni w tygodniu, od 8.00 do 19.00. Do tego dochodziły jeszcze dyżury. Wtedy w pełni zrozumiałam, na czym polega moja rola i jak dużą odpowiedzialność się z nią wiąże – wspomina.
Dziś, jak podkreśla, szczególną satysfakcję daje jej właśnie rola liderki. Jednocześnie uważa, że skuteczne zarządzanie zespołem wymaga nie tylko wiedzy i doświadczenia, ale przede wszystkim empatii.
– Mamy wielu pracowników, ale dzięki podejściu opartemu na wzajemnym zrozumieniu nie mamy problemu ze znalezieniem nowych osób. Zawsze powtarzam, że każdy człowiek jest inny i trzeba z nim przede wszystkim rozmawiać. Nasze pracownice wiedzą, że zawsze mogą przyjść i porozmawiać o tym, co je trapi. Zdarzało się, że pożyczaliśmy pieniądze, samochód czy pomagaliśmy w dostosowaniu godzin pracy. Uważam, że dziś nie da się budować relacji zawodowych inaczej – czasy się zmieniły. Takie podejście buduje wzajemne zaufanie i lojalność, a także wzmacnia zaangażowanie w pracę – dodaje.
Jak wygląda prowadzenie aptek w Niemczech?
Jedną z istotnych różnic między polskim a niemieckim rynkiem aptecznym jest model własności i organizacji aptek. W Niemczech farmaceuta może prowadzić jedną aptekę główną oraz maksymalnie trzy apteki filialne, co ogranicza możliwość tworzenia dużych sieci aptecznych. W Polsce również obowiązują ograniczenia dotyczące koncentracji aptek, jednak model funkcjonowania rynku jest inny.
– W Niemczech każda apteka funkcjonuje w dużej mierze niezależnie, a właściciel ma bezpośredni wpływ na sposób jej prowadzenia i organizację pracy. Z jednej strony oznacza to większą odpowiedzialność, ale z drugiej daje dużą swobodę w podejmowaniu decyzji. Dzięki temu możemy szybciej reagować na potrzeby pacjentów i naszych pracowników. Ma to również wpływ na atmosferę w aptece – nie ma ona tak korporacyjnego charakteru, jaki może pojawiać się w większych sieciach – mówi mgr farm. Sylwia Spaniel.
Jak podkreśla, w warunkach dużej konkurencji coraz większe znaczenie mają nie tylko dostępność leków i ich ceny, ale również dodatkowe usługi oraz jakość obsługi pacjenta.
– Dzisiaj bardzo ważne są usługi i to, co możemy zaoferować pacjentowi. Można powiedzieć, że „walczymy” o klienta. Duże znaczenie ma przede wszystkim dostępność leków. Przy funkcjonowaniu około stu kas chorych nie zawsze jest łatwo mieć wszystko na stanie, dlatego współpracujemy aż z sześcioma hurtowniami farmaceutycznymi. Standardowo apteka korzysta z usług dwóch lub trzech. Dzięki temu mamy większe możliwości szybkiego zamówienia leków, również tych trudno dostępnych na rynku – wyjaśnia.
Ważna jest również elastyczność w sytuacjach, gdy realizacja recepty napotyka trudności.
– Jeśli pojawia się problem z receptą, kontaktujemy się bezpośrednio z lekarzem i staramy się znaleźć rozwiązanie. Jeżeli danego leku nie mamy na stanie, możemy go zamówić z odbiorem w aptece albo dostarczyć pacjentowi do domu. Zamówienia złożone do godziny 12 otrzymujemy około godziny 15, a te złożone do godziny 15 – około 18. Dzięki temu pacjent nie musi długo czekać na potrzebny lek. Oferujemy również dostawę tego samego dnia – mówi.
Apteka stawia także na działania profilaktyczne i edukacyjne. Co miesiąc przygotowywane są ulotki informujące o preparatach dostępnych w niższych cenach oraz organizowanych w aptece dniach tematycznych. Pacjenci mogą skorzystać m.in. z pomiaru ciśnienia i poziomu cukru, badania witaminy D czy oceny stanu żył. W aptece można również sprawdzić, czy używany ciśnieniomierz działa prawidłowo, a także uzyskać informacje dotyczące stosowania rajstop uciskowych. W organizacji takich akcji pomagają firmy, które udostępniają aptekom odpowiedni sprzęt diagnostyczny.
– Staramy się, żeby apteka była nie tylko miejscem, w którym pacjent odbiera lek, ale również przestrzenią, w której może uzyskać wiedzę i zadbać o swoje zdrowie. Organizujemy dni tematyczne i różnego rodzaju akcje profilaktyczne. To pozwala nam być bliżej pacjentów i lepiej odpowiadać na ich potrzeby – podkreśla mgr farm. Sylwia Spaniel.
Jednym z obszarów, na którym szczególnie koncentruje się apteka, jest opieka nad matką i dzieckiem. Pracownice rozwijają swoje kompetencje w tym kierunku, a dla pacjentów organizowane są regularne wykłady i spotkania ze specjalistami zajmującymi się tematyką macierzyństwa i zdrowia dziecka. Apteka oferuje również możliwość wynajmu laktatorów oraz zapewnia dostęp do konsultacji laktacyjnych.
– Chcemy być miejscem, do którego młode mamy mogą przyjść nie tylko po leki czy produkty dla dziecka, ale również po wiedzę i profesjonalne wsparcie. Dlatego rozwijamy ten obszar naszej działalności i współpracujemy ze specjalistami – mówi.
Apteka jest również aktywna w mediach społecznościowych.
– Jesteśmy bardzo aktywni w mediach społecznościowych. To dla nas kolejny sposób na kontakt z pacjentami, informowanie ich o naszej ofercie, organizowanych wydarzeniach czy akcjach profilaktycznych – dodaje.
Rozmówczyni zwraca również uwagę na odmienne podejście do pacjenta, które – w jej ocenie – znacząco różni się od tego, z jakim spotykamy się w Polsce. Każda z prowadzonych przez nią aptek posiada stronę internetową, za pośrednictwem której pacjenci mogą szybko skontaktować się z personelem. Ważną rolę odgrywają także media społecznościowe, aplikacje oraz komunikator WhatsApp, pozwalający na szybki i bezpośredni kontakt z apteką.
– Często zdarza się, że pacjenci kontaktują się z nami za pośrednictwem komunikatorów, a my staramy się udzielać im rzetelnych porad, opierając się na naszej wiedzy i doświadczeniu. Przesyłamy również zdjęcia produktów, aby ułatwić im wybór odpowiedniego preparatu. Tego rodzaju praca, oparta na budowaniu relacji z pacjentem, zajmuje sporo czasu i wymaga dużego zaangażowania. Kluczem do tego, by nie zostać przytłoczonym tak dużą liczbą wiadomości i kontaktów, są przede wszystkim dobrzy i zaangażowani pracownicy – dodaje.
Istotnym elementem funkcjonowania niemieckich aptek jest również możliwość dostarczania leków bezpośrednio do domu pacjenta. Usługa ta, określana jako Botendienst, pozwala osobom, które nie mogą lub nie chcą osobiście przychodzić do apteki, skorzystać z jej oferty.
– Pacjenci mogą również skorzystać z możliwości dostawy leków do domu. W określonych godzinach realizujemy dowozy – sześć dni w tygodniu, rano i wieczorem. To szczególnie ważne dla osób starszych, chorych czy mających trudności z dotarciem do apteki, ale także dla klientów, którzy po prostu cenią sobie wygodę. Leki można zamówić za pośrednictwem aplikacji, a kilka godzin później nasz kierowca dostarcza je bezpośrednio do domu. To kolejny element naszej pracy, który pozwala nam być bliżej pacjenta i odpowiadać na jego codzienne potrzeby – podkreśla.
Kolejnym przykładem cyfryzacji i poszukiwania wygodniejszych rozwiązań dla pacjentów są automatyczne punkty odbioru leków. Coraz więcej niemieckich aptek korzysta z tzw. Abholautomaten, dzięki którym pacjent może odebrać wcześniej przygotowane zamówienie również poza godzinami otwarcia apteki. Po złożeniu zamówienia i przygotowaniu leku przez personel pacjent otrzymuje indywidualny kod, który umożliwia bezpieczny odbiór.
Cyfryzacja i system kas chorych
Istotnym elementem niemieckiego systemu farmaceutycznego jest rozbudowany system ubezpieczeń zdrowotnych. Funkcjonuje w nim wiele kas chorych (Krankenkassen), z którymi współpracują apteki. Pacjent, przychodząc do apteki z receptą lub korzystając z e-recepty za pomocą karty ubezpieczenia, nie musi samodzielnie zajmować się rozliczeniem leku z ubezpieczycielem. To apteka realizuje receptę, a następnie rozlicza ją z właściwą kasą chorych.
Oprócz ustawowych kas chorych (GKV) w Niemczech funkcjonują również prywatne ubezpieczenia zdrowotne (PKV). Mogą z nich korzystać m.in. osoby osiągające odpowiednio wysokie dochody, osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz urzędnicy państwowi. W przeciwieństwie do pacjentów ubezpieczonych ustawowo pacjent posiadający prywatne ubezpieczenie zazwyczaj płaci w aptece pełną cenę leku, a następnie przedstawia receptę swojemu ubezpieczycielowi i otrzymuje zwrot kosztów zgodnie z warunkami swojej polisy.
Dużą rolę odgrywa również cyfryzacja. Pacjenci korzystają z e-recept oraz aplikacji, za pośrednictwem których mogą sprawdzić wystawioną receptę, wybrać aptekę, zamówić lek czy zweryfikować jego dostępność.
– Z punktu widzenia farmaceuty oznacza to jednak również konieczność sprawnego poruszania się w systemie różnych kas chorych, ich umów i zasad refundacji – podkreśla mgr farm. Sylwia Spaniel. – Niemiecki system recept jest bardzo rozbudowany i w dużej mierze zdigitalizowany. E-recepta nie jest już tylko elektronicznym odpowiednikiem papierowego dokumentu, ale elementem całego systemu łączącego lekarza, pacjenta, aptekę i kasę chorych. Z perspektywy farmaceuty oznacza to konieczność znajomości wielu rozwiązań i zasad. Na szczęście współczesne systemy komputerowe wykorzystywane w aptekach są bardzo dobrze rozwinięte. Większość informacji i ustawień jest zautomatyzowana, co znacznie ułatwia codzienną pracę. Dzięki temu cały proces realizacji recepty jest dziś prostszy i wygodniejszy – wyjaśnia.
Dwa systemy, różne doświadczenia. Czego możemy nauczyć się od siebie?
Porównując polską i niemiecką farmację, mgr farm. Sylwia Spaniel zwraca uwagę przede wszystkim na różnice w relacji między farmaceutą a pacjentem. Dobrze pamięta swoje praktyki w polskiej aptece, gdzie – jak wspomina – granica między pacjentem a farmaceutą była znacznie wyraźniejsza. W Niemczech relacja ta jest, jej zdaniem, bardziej bezpośrednia i oparta na zaufaniu.
– Kiedy odbywałam praktyki w Polsce, bardzo mocno odczuwałam tę ścianę między pacjentem a farmaceutą. Farmaceuta był przede wszystkim osobą, która wydawała lek i udzielała fachowej porady. W Niemczech te relacje są zdecydowanie luźniejsze. Pacjenci często przychodzą do nas nie tylko po lek, ale również po to, żeby porozmawiać, opowiedzieć, co u nich słychać. Farmaceuta jest dla nich kimś, komu mogą zaufać – mówi.
Jak podkreśla, również niemiecka farmacja mogłaby czerpać z polskich doświadczeń. W jej ocenie szczególnie ważny jest szacunek do zawodu farmaceuty i jego kompetencji.
– Myślę, że w Niemczech moglibyśmy nauczyć się od polskiego systemu większego szacunku do farmaceutów. Sama wielokrotnie musiałam jako szefowa reagować w sytuacjach, kiedy pacjent odnosił się niewłaściwie do jednej z moich pracownic. Uważam, że niezależnie od tego, czy ktoś przychodzi do apteki jako pacjent, czy pracuje w niej jako farmaceuta, powinien pamiętać o wzajemnym szacunku – podkreśla.
Warto próbować i nie bać się wyjść poza utarty schemat
Na zakończenie rozmowy mgr farm. Sylwia Spaniel zachęca studentów, by nie bali się wyjść poza utarte schematy i szukać własnej drogi zawodowej – także poza granicami Polski. Jej doświadczenia pokazują, że farmacja może otwierać drzwi do różnych możliwości, a praca w międzynarodowym środowisku pozwala nie tylko zdobywać nowe kompetencje, lecz także poznawać inne kultury i sposoby funkcjonowania zawodu. Jak podkreśla, czasem warto po prostu spróbować – nawet jeśli początkowo nie wiadomo, dokąd zaprowadzi podjęta decyzja.
– Jeśli ktoś zastanawia się nad wyjazdem do Niemiec, zachęcam, żeby dać sobie szansę. Farmaceuci są tutaj poszukiwani, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie zapotrzebowanie jest większe niż w dużych aglomeracjach. My znajdujemy się około 1300 kilometrów od Lublina, w Bawarii, na tzw. Romantische Straße. To naprawdę piękne okolice – mówi.
Jak dodaje, chętnie pokaże studentom UMLUB, jak wygląda praca farmaceuty w Niemczech.
– Serdecznie zapraszam studentów na praktyki do naszych aptek. Chętnie przyjmiemy osoby, które chciałyby zobaczyć, jak funkcjonuje niemiecki system farmaceutyczny, poznać specyfikę pracy w tamtejszych aptekach i przekonać się, czy jest to ścieżka zawodowa, którą chciałyby podążać – zachęca.
W jej aptekach pracują osoby pochodzące z różnych krajów, co tworzy wyjątkowo różnorodne środowisko pracy.
– Mamy bardzo międzynarodowy zespół – mówi z uśmiechem. – Pracują z nami osoby z Mołdawii, Syrii, Grecji, Turcji, Holandii czy Kazachstanu. Jest też jeszcze jedna pracownica z Polski. Każdy wnosi do zespołu własne doświadczenia i trochę swojej kultury. To bardzo ciekawe doświadczenie, które pokazuje, że farmacja może być naprawdę międzynarodowym zawodem – dodaje.
---
Jeśli jesteście studentami kierunku farmacja i zastanawiacie się, jak wygląda praca farmaceuty w Niemczech w praktyce, warto zajrzeć na profil mgr farm. Sylwii Spaniel na Instagramie. Pokazuje tam codzienność pracy w niemieckiej aptece i dzieli się doświadczeniami związanymi z pracą za granicą. Instagram: https://www.instagram.com/sylwians.